Oryginalnym autorem opowiadania jest
idareyouto. (
https://www.fanfiction.net/u/1762843/
idareyouto
) Ja zajęłam się jedynie przetłumaczeniem go na nasz ojczysty język.
Nie jestem w tym za dobra (powiedziałabym nawet, że jestem najgorsza |D)
i w dodatku to mój pierwszy raz, no ale - enjoy. Wręczam sobie medal
YOU TRIED. Dlaczego wybrałam Silence is Deadly? Bo Belle powinna tak właśnie skończyć za bycie &%*&$*.
A/N:
Cześć! Opowiadanie jest oparte bezpośrednio na scenie z dziesiątego
odcinka czwartego sezonu Gry o Tron. Obejrzałam ją i następnego dnia
pomyślałam, że można przerobić ją na Rumbelle. W każdym razie, enjoy!
Odzyskanie
sztyletu od Reginy było łatwe. Dla niego nie była bohaterem, którym
ostatnio wszyscy mieli nawyk ją mianować. Podobnie jak jego, obchodził
ją jedynie własny interes. Wszystkim czego chciała było szczęśliwe
zakończenie, a on mógł jej je dać.
Znalezienie rodziny Hooda nie
wymagało większego wysiłku. Nie oddalili się za bardzo od Storybrooke i
chętnie wrócili kiedy zaoferował im, że dzięki niemu mogą z powrotem
dostać się do miasta. Oczywiście zamroził ich kiedy tylko przekroczyli
jego linię i odzyskał swoją moc, ale kilka minut w takim stanie nie
mogło wyrządzić im krzywdy.
Wtedy wszystkim co musiał zrobić było
przeprowadzenie transakcji ze Złą Królową; Robin za wolność. Zgodziła
się od razu i nawet nie narzekała kiedy Rumpelsztyk zaprezentował jej
wszystkich Hoodów. Zamiast tego szybko oddała mu sztylet, a on odszedł
nie oglądając się nawet by spojrzeć na szczęśliwe, lub w przypadku
Marian nieszczęśliwe, ponowne spotkanie.
Wtedy schował ostrze do
kurtki i poszedł dokonać zemsty na Kapitanie Haku. Pojawił się w jego
obecnej lokalizacji i zamarł, czując ogarniające go zaskoczenie. Pirat
był tam, ale nie sam. Za jego plecami stała jego żona, domniemana
prawdziwa miłość -
Bella wraz z Willem Scarletem, waletem kier. Mroczny powoli zniknął w
cieniu, obserwując jego pierwotny cel, ale nie spuszczając oka z byłej
partnerki i jej towarzysza.
Na początku chciał nawet podążyć za
piratem, ale jego myśli zdecydowanie oddaliły się od tego pomysłu.
Obserwował Bellę, a po chwili dostrzegł jak ta całuje Willa Scarleta.
Sfrustrowany zakipiał ze złości, a klątwa odezwała się, nakazując mu
zabić ich tu i teraz.
Złość jednak szybko dała miejsce potwornej
przykrości. Czuł się bardziej zdradzony niż chory z miłości, bardziej
rozczarowany niż wściekły.
Zamiast tego deportował się do
apartamentu nad biblioteką. Spokojnie usiadł na krześle ukrytym w
zacienionej części pokoju. Usłyszał jak wchodzą po schodach. Bella
przyprowadziła go do swojej sypialni. Widział swoją żonę, jeszcze chwilę
temu kochającą go, teraz całującą innego mężczyznę i pchającą go na
łóżko. Jej głowa odwróciła się nagle, kiedy wyczuła spoczywające na
niej, wypełnione tęsknotą i nienawiścią spojrzenie. Spoglądali tak na
siebie w milczeniu, jakby zatrzymani w czasie. Wyglądała wtedy jak
dziecko, które rodzic przyłapał na czymś, o czym ono samo wie, że jest
złe. On zaś był smutny, zdradzony bardziej niż wtedy, kiedy postanowiła
wygnać go za linię miasta.
Jego oczy szybko zgasły, stając się
przerażająco chłodnymi. Nie odezwał się, a jedynie wstał i machnął
dłonią, odsyłając gdzieś Willa Scarleta. Ruszył do przodu, powoli,
sprawiając wrażenie bardziej niebezpiecznego niż kiedykolwiek.
Spróbowała
sięgnąć po pistolet, który znajdował się za szafką, ale on był szybszy.
Zdążyła ledwie wycelować, kiedy złapał go ręką i z użyciem siły
przekręcił go w jej stronę. Zmagali się tak ze sobą dłuższą chwilę. Ona
piszczała i kopała, on pchał i warczał, aż wreszcie broń stuknęła o
podłogę nieużyta. Znów sięgnęła w jego stronę, ale Rumpel chwycił za
zdobiący jej szyję szalik.
Nie użył magii, chociaż mógł. Czując
ucisk materiału upadła na podłogę, próbując złapać oddech. Cierpiała
patrząc na niego, oczy błagały by przestał, ale jego ręka wciąż dusiła, a
ciało szumiało na widok słodkiej zemsty. Widział twarz, widział
umierająca ukochaną, a łzy same napłynęły do oczu. Nie przestał. Obrócił
głowę w inną stronę, kiedy ostatni błysk życia w jej oczach zgasł i
wtedy dopiero puścił szalik.
Nie patrząc na jej pozbawione ducha
ciało powiedział: "Przepraszam.", usiadł na krześle, na którym siedział
wcześniej i szepnął: "Przepraszam." raz jeszcze, załamany i nieco
szalony. Czuł się, jakby jego umysł nie był w stanie udźwignąć tego
wszystkiego, a jego serce - stało się zimne tak jak jego myśli.
Kiedy
wreszcie spojrzał na nią dostrzegł leżący obok pistolet. W jego głowie
narodził się nowy pomysł, idea, więc chwycił go, ukrył dobrze w kieszeni
i wyszedł z apartamentu Belli wprost na Main Street, mając zamiar
złożyć wizytę w domu Hooka. Machnął ręką i pojawił się nad nim,
siedzącym przy stole kuchennym, celując do niego.
"Odłóż broń, Gold," rozkazał mu, "zanim wezwę Reginę, żeby cię do tego zmusiła."
Rumpelsztyk, tkający słowa, elokwentny, nie odezwał się, a jedynie pokazał swój sztylet.
"Oddała ci go? Oczywiście, że oddała," mruknął, "Zawsze wiedziałem, że ma do ciebie słabość. Nigdy nie powinienem jej ufać."
Wciąż milczał, odbezpieczył pistolet i wycelował.
"Z pewnością nie zamierzasz mnie zastrzelić?" zapytał, "Bella z pewnością się nie domyśli."
Mroczny
rozważył jego słowa, po czym ignorując jego komentarz powiedział,
"Pragnąłeś mojej śmierci tyle lat i próbowałeś zabić wiele, wiele razy."
"Tak."
odpowiedział, "I wciąż jesteś żywy." Mając nadzieję, że pochlebstwo
uratuje mu życie - kontynuował, "Szanuję to. Nawet podziwiam. Walkę o to
co się nam należy."
"Kochałem ją." Powiedział Rumpelsztyk, nadal
nie komentując jego słów i pirat zaczął obawiać się, że mężczyzna tym
razem stał się naprawdę szalony.
"Bellę?" Zapytał, chociaż równie dobrze mogło chodzić teraz o Milah.
"Tak, Bellę."
"Więc nie strzelaj!" wykrzyknął.
"Zamordowałem ją." odpowiedział równie wysokim tonem głosu, "Własnymi rękoma."
"Co?"
zapytał zaskoczony, "Dopiero co widziałem ją z Willem." Przerwał, kiedy
wszystko do niego dotarło, "Ty też widziałeś ją z Willem." Groźny i
załamany błysk w oku Mrocznego nabrał sensu, a Hook poczuł się jeszcze
bardziej przerażony swoim odkryciem. "Zawsze byłeś zaborczy, prawda?
Szczególnie, jeśli chodziło o twoje niewierne żony." Nie mógł
powstrzymać się przed zadaniem mu kolejnego ciosu i idiotycznie dodał na
końcu, "Nigdy nie potrafiłeś znaleźć takich godnych zaufania, prawda?"
"Powtórz to, nalegam." Rumpel warknął, jego mroczna strona zdawała się wracać.
"I zastrzelisz mnie w moim własnym domu? Nie potrzebujesz do czegoś mojego serca?"
"Nigdy
nie powiedziałem, że wciąż musi bić," Pociągnął za spust, a kula
uderzyła pirata w klatkę piersiową. W jego głosie dało usłyszeć się nutę
znaną wszystkim z Zaczarowanego Lasu. "skarbie."
"Zrobiłeś to!" wykrzyknął, "potworze!"
"Nigdy nie udawałem, że jestem kimkolwiek innym." Odpowiedział i pociągnął za spust raz jeszcze.
Spokojnie
odwrócił się od martwego pirata. Ponownie ukrył pistolet w kieszeni
wraz z Kapeluszem Czarnoksiężnika, który znajdował się na stole i
martwym sercem Hooka. Ukrył je w czapce kończąc tym samym zaklęcie.
Nigdy więcej nie widziano go w Storybrooke.